cd ...
Szowinizm młodzieńców tego okresu i środowiska skierowany był tylko w jednym kierunku jasno określając swoje ramy. Dotyczyło to tylko erotyki w wielopłaszczyznowym wsiowym wydaniu?
Najważniejsze było tylko jedno : "którą dziewczynę przeleciałeś!", inne sprawy nie się nie liczyły!
W tym swoistym kręgu męskich opowieści istniała żelazna zasada - "nigdy nie mów, że miałeś stosunek z dziewczyną jeżeli tak nie było bo i tak wyjdzie na jaw twoje kłamstwo"
Sprawdzało się za każdym razem, bo kiedy dany delikwent zmyślał miejsce, gdzie kochał się z dziewczyną i dochodziło do stosunku, to ona zwierzała się koleżance jak było na randce.
Koleżanka szła na spotkanie z innym chłopakiem i opowiadała że S..... jest wstydliwy i pomimo zachęty bał się koleżankę złapać za "cycki"!!!!!!!
Gdzie tu więc mówić o reszcie?
Ten czas dojrzewania powodował, że moje myśli zaprzątała tylko jedna sprawa co? , gdzie? i jak "przelecieć"?
Czułem się wśród kolegów jak kaleka!
W większości nosili wysoko podniesione głowy, co oznaczało, że są po "inicjacji"!
Nie ważne , że z Kasią za butelkę krajowego wina!
Byli wielcy a ja taki - "mały pikuś"!!!!
Jak bardzo chciałem stać się męski i dojrzały!
Wtedy nie było dostępu do żadnych porno - prezentacji, a mama na pytania odpowiadała zdawkowo, że muszę uważać i są zabezpieczenia!?
Na tym kończyła się edukacja seksuologiczna.
Pozostawały jedynie opowieści kolegów o budowie pochwy kobiety jej rozmiarów i innych tematów erotyczno ginekologicznych.
Ile z nich było prawdziwych przekonałem się o wiele później i dodawanie swoich wizji uważam obecnie za całkowicie zrozumiałe.