wtorek, 1 czerwca 2010

męskie dziewictwo II

Nadeszły te czasy, gdzie pierwszy raz pozwolono mi pojechać samemu na wakacje pod namiot.
Oczywiście do kolegi przyjaciela ze szkolnej ławy, gdzie dyskretnie byliśmy obserwowani przez rodziców, starszego brata itd!
Miejscowość położona w uroczej okolicy Jeziora Ślesińskiego - głębokiego rynnowego zbiornika wodnego.
Wokół rozmieściły się niewielkie wsie oraz w tamtych latach, mnóstwo ośrodków wczasowych /niedzielnego wypoczynku/- zakładów konińskiego zagłębia przemysłowego.
Okres letni, to niekończące się imprezy w poszczególnych ośrodkach po jednej jak i po drugiej stronie jeziora. Wszystko w bajecznej kolorowej iluminacji i dyskotekowej muzyce odbijającej się od spokojnej tafli jeziora.
Był to raj, dla żądnej wrażeń siedemnastoletniej młodzieży , która wyrwała się spod sieradzkiej wioski.
Nasze zapoznanie się z okolicą i tubylczą młodzieżą, upewniła nas o tym, że jest to mały raj na ziemi i czeka nas świetlana perspektywa wakacji!
Dyskoteki były niekończącą się kawalkadą imprez. każdy ośrodek organizował je w inne dni tygodnia i tak przez całe wakacje a w soboty i niedziele były wszędzie!
Trzeci dzień pobytu zaczął się całkiem normalnie. Umyci w jeziorze w lekko mokrych niedosuszonych koszulach poszliśmy na dyskotekę. Jak zwykle pokiwałem się na podeście podczas tańczenia w kółku. Zatańczyłem parę wolnych kawałków. Podczas kolejnego poprosiłem dziewczynę która o dziwo samotnie siedziała na ławce.
Nie była brzydka, typowa słowiańska uroda.
Podczas wolnego kawałka - przeboju wszystkich dyskotek /za Chiny nie mogę sobie przypomnieć co w 78r nim było/ poczułem jak ta urocza dziewczyna mocno się do mnie przytula.
Gorące piersi całkowicie wyczuwalne /bez stanika/ przylegające do chudej klatki i ręce położone na pośladkach spowodowały niewyobrażalną burzę hormonów.
Sterczący w zwodzie penis tak mnie onieśmielał, że wyginałem się w pałąk aby partnerka tego nie wyczuła!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz